IMG_2287

Być jak Speedy Gonzales, czyli czas zaprzyjaźnić się ze stadionem

21 km i 97,5 metra – tyle wynosi dystans półmaratonu. Pokonywałem taką odległość wielokrotnie, ale nigdy oficjalnie. Zmieni się to już 6 kwietnia, podczas III BortexSport.pl Półmaraton.

Półmaraton ten jest małym, kameralnym biegiem, z limitem 200 osób. Z tego, co słyszałem od znajomych, podczas biegów w Kępinie panuje iście rodzinna atmosfera. I właśnie ten kameralny nastrój i bliskość od Gdańska spowodowały, że postanowiłem przeżyć swój półmaratoński debiut właśnie na tej imprezie.

Zgłoszenie wysłane, opłata startowa przelana, teraz pozostało już tylko jakoś się przygotować ;) Z doświadczenia wiem, że najlepiej jest przygotowywać się, jak zostanie określony jakiś cel. Moim celem jest pokonanie trasy poniżej 1 godz. 45 min. Tak, jak wspominałem w poprzednich wpisach, ostatnie kilka miesięcy 2013 roku borykałem się z dosyć poważną kontuzją – złamaniem zmęczeniowym kości piszczelowej. Do regularnych treningów wróciłem w styczniu. Pierwszym sprawdzianem formy był start w Biegu Urodzinowym Gdyni, który odbył się 8 lutego. Założyłem, że pokonam 10 km w czasie poniżej 50 min – udało się w 47 min i 48 sekund. Pomyślałem sobie, że to dobra prognoza dla przyszłych treningów i startów. Kiedy zacząłem myśleć o starcie w półmaratonie, postanowiłem powoli zwiększać kilometraż biegów. Oczywiście, kolejne kilometry dodawałem stopniowo, ponieważ przebyta kontuzja nauczyła mnie cierpliwości i rozwagi. Po dwóch ostatnich treningach mogę śmiało stwierdzić, że jest dobrze. Ale może być zawsze lepiej. Dlatego trzeba było coś zmienić w treningu – wprowadziłem do mojego planu treningi szybkościowe.

Przeczytałem kilka artykułów z przykładowymi propozycjami takich treningów – niektóre były bardzo proste, inne bardziej skomplikowane. Natomiast wzorowałem się na  propozycji, którą przedstawił Jeff Galloway w książce „Bieganie metodą Gallowaya”. Na czym ten trening polega? To proste! Na jeden dzień w tygodniu zadomowię się na stadionie. Dziś wybraliśmy się z żoną potruchtać. Po drodze skręciliśmy na stadion, żeby zrobić przymiarkę na następny tydzień. W ramach rekonesansu zrobiłem takie żwawe 2 x 800 metrów i mam już pierwszy, poważny wniosek – nie lubię biegać po bieżni:) Nie ma nic lepszego, niż pokonywanie leśnych ścieżek, w zróżnicowanym terenie. Jednak bieżnia stadionowa, pomimo oczywistych wad, ma też kilka zalet – łatwo jest odmierzyć dystans oraz jest równo, co zdecydowanie sprzyja utrzymaniu założonego tempa. No i największa z zalet – na bieżni nie ucieknę daleko, więc mogę zabrać żonę;)

Treningi szybkościowe stanowią dosyć spore obciążenie dla organizmu, dlatego warto rozpocząć je porządną rozgrzewką. Jeżeli chodzi o mój plan, to jest następujący – za tydzień robię 6 800-metrowych odcinków, każdy w tempie o 15 sekund szybszym, niż tempo, jakie osiągnąłem miesiąc temu na parkrunie, czyli ok. 4:15 min/km. Każde 800-metrowe powtórzenie przeplatał będę 400-metrowym odcinkiem truchtu. Na zakończenie 5 min. wolnego biegu i 5 min. marszu. W kolejnych tygodniach, będę zwiększał ilość powtórzeń o jedno. Co z tego wyjdzie? Zobaczymy :) Jako, że jestem 200% amatorem, najwięcej wiedzy czerpię z własnych doświadczeń. Jeżeli okaże się, że efekty są marne, będę modyfikował trening. Mam nadzieję, że na zasadzie prób i błędów, uda mi się wypracować efektywny sposób na poprawę wyników.

Jeszcze na koniec – jeżeli ktoś chce wystartować w  III BortexSport.pl Półmaraton, to musi się spieszyć, bo zostało mało miejsc. Chętni mogą zarejestrować się na stronie http://elektronicznezapisy.pl/events/1100/starts/new