DSC_0245

Biegowe pierwsze razy – przyszedł czas na zmiany

Niedziela – wielokrotnie wspominałem, że jest to mój ulubiony dzień w biegowym kalendarzu. Niedzielny trening jest jedynym, podczas którego nie patrzę na zegarek, nie pilnuję tempa, tętna… Spokojny bieg, świeże powietrze, las i te kilka chwil, które mogę poświęcić na przemyślenie różnych życiowych kwestii – tak w kilku słowach mogę streścić, to co czeka na mnie każdego niedzielnego poranka. Dziś wybrałem się na wycieczkę biegową po Trójmiejskim Parku Krajobrazowym. Każdy, kto biegał po trójmiejskich lasach wie, że są one niezwykle urokliwe oraz, ze względu na liczne podbiegi, potrafią dać po tyłku ;) Muszę przyznać się, że na zielonym szlaku jest podbieg, z którym przegrałem wszystkie rundy. Ale jeszcze przyjdzie czas, że wygram i uda mi się wbiec na samą Oczywiście, również tym razem, TPK mnie nie zawiódł i muszę przyznać, że te 18 kilometrów poczułem w nogach.

Co do samej trasy, to nie będę się rozpisywał. Zapis dzisiejszego biegu znajdziecie na moim endomondo http://www.endomondo.com/workouts/305786524/9713270

Po drodze naszła mnie mała refleksja, związana z moim bieganiem. Minęły dwa miesiące od mojego powrotu do aktywności sportowej. Okres ten wykorzystałem na odbudowę ogólnej sprawności i wytrzymałości. Muszę przyznać, że jestem całkiem usatysfakcjonowany z postępów, jakie w tym czasie zrobiłem. Jednak, jak to w życiu bywa, przyszedł czas na podjęcie decyzji. Trzeba było wybrać, czy chcę biegać, czy trenować. Wybrałem opcję numer 2. W związku z powyższym musiałem zrobić biegowy rachunek sumienia, żeby określić w jakim punkcie się znajduję oraz co muszę zmienić. Wyciągnięte wnioski spowodowały w moim planie treningowym prawdziwą rewolucję. Ostatni tydzień był okresem, w którym zaliczyłem kilka pierwszych razów:

– pierwszy tydzień, w którym zrealizowałem 4 treningi biegowe. Owszem, zdarzało mi się wcześniej biegać 4 razy w tygodniu, ale były to 3 treningi + 1 zawody. Tym razem było inaczej – uczciwie i zgodnie z planem przepracowałem cały tydzień.

pierwszy trening z pulsometrem. Jako, że mam zapędy do pędu ;), potrzebowałem czegoś, co mnie w odpowiednim momencie przyhamuje. W związku z powyższym, postanowiłem dłuższe biegi robić z pulsometrem. Okazuje się, że ciężko utrzymać tętno na poziomie 153-155 bpm, gdy nogi chcą szybciej. Wystarczy mały podbieg i nagle robi się 160 bpm. Ale z drugiej strony muszę przyznać, że był to chyba mój pierwszy w życiu trening, który w całości zrealizowałem w tempie konwersacyjnym. Do tej pory nigdy mi się to nie udawało – niby zaczynałem wolno, ale po kilku kilometrach leciałem, jak wiatr. Przy okazji dostrzegłem dużą wadę mojego Garmina Forerunner110. Zegarek ten umożliwia dokonywanie pomiarów tętna, jednak nie ma żadnych mechanizmów, informujących o przekroczeniu danego zakresu. Efekt jest taki, że trzeba często zerkać na zegarek, co po jakimś czasie robi się irytujące.

pierwszy raz, po kilkumiesięcznej przerwie, wprowadziłem do treningu przebieżki. Taki szybszy akcent zdecydowanie odmulił wolniejsze treningi. Oczywiście, na początku spokojnie – 10 x ok. 100 m, ok. 40 sekund truchtu pomiędzy każdą z przebieżek.

 – pierwszy trening na stadionie – wreszcie przełamałem się i zrobiłem to. Zdania nie zmieniam – bieżnia jest nudna! Ale ma też ogromne zalety i muszę przyznać, że doznałem bodźców treningowych, jakich wcześniej nie miałem okazji doznać. Zgodnie z przyjętymi wcześniej założeniami, zrobiłem 6 x 800 m, a w przerwach 400 m truchtu. Jak widać na wykresie, trochę ciężko było utrzymać równomierne tempo, ale jeszcze dojdę do wprawy.

A więc ostatni tydzień był dosyć intensywny i wniósł w moje treningi trochę innowacji. I jeszcze na koniec – pierwszy raz bywa bolesny ;)

 

  • 310 xt ma taka funkcje, do ustawiania limitu tętna lub szybkosci planowanego treningu… wiem, przypadkowo na parkrunie mi (czytaj ja) ustawiłem i co 20 sekund piszczał i wibrował z hasłem „zwolnij” az go musiałem zagłuszyć by nie denerwować biegnacych obok :) fajny blog , zagladam :) maciek

    • Wiem, że 310 xt ma taką funkcję. Kupując zegarek szkoda mi było wydawać dużo pieniędzy nie mając pewności, czy wykorzystam wszystkie możliwości. I tak naprawdę w Forerunner 110 brakuje mi tylko tej jednej funkcji. Da się bez tego żyć, ale zerkanie na zegarek co 2 minuty jest trochę irytujące. Dzięki za miłe słowa i pozdrawiam :) Arek