IMG_0333

Sukces akcji „125 km i Piotruś stanie na nogi”!

„125 km i Piotruś stanie na nogi” – tak brzmi hasło inicjatywy Akademii Biegania, podjętej w ramach realizowanej przez Radio Gdańsk akcji „Pomorze Biega i Pomaga”. Bieżący weekend był momentem kulminacyjnym akcji. I z radością mogę stwierdzić, że zakończyła się ona ogromnym sukcesem!

W piątek o 20:00 Agata Masiulaniec, Andrzej Jarmołowski i Piotrek Pelpliński wyruszyli z Sierakowic Szlakiem Wzgórz Szymbarskich (szlak czarny o długości 125 km), by następnego dnia ok. godz. 16:00 wbiec na metę zlokalizowaną na Placu Przyjaciół Sopotu na dole ul. Monte Cassino w Sopocie.

W tym samym czasie,  na wspomnianym wyżej miejscu mety biegu, trwała sztafeta, w ramach której biegacze Akademii Biegania zmieniali się na dwóch bieżniach i rowerze stacjonarnym. Zgodnie z wcześniejszymi ustaleniami, moja zmiana przypadła na godz. 1:00 – 2:00 w nocy. Muszę przyznać, że bieganie na środku Monciaka w piątkową noc, to niecodzienne przeżycie. Tym, co nie mieli okazji spędzić weekendu w Sopocie wspomnę, że Monciak, ze względu na niezliczone kluby, położone wzdłuż tej ulicy, wygląda jak jedna wielka impreza. A więc można było przypuszczać, jaka klientela trafi do nas o 1:00 w nocy ;) Oczywiście, zgodnie z przewidywaniami, większość z odwiedzających nas osób było bardzo „wesołych”, a z niektórymi ciężko było się dogadać, co nie zmienia faktu, że odbiór naszej akcji był jak najbardziej pozytywny. Imprezowicze wykazali się wielką empatią i chętnie wrzucali grosiki (a niektórzy także banknoty) do puszki. Przy okazji wielu z nich udowodniło, że ma zacięcie sportowe i są gotowi na trening nawet po kilku głębszych ;)

Kiedy my bawiliśmy się w Sopocie, trójka naszych ultrasów przemierzała kolejne kilometry Szlaku Wzgórz Szymbarskich. Ok. 7:00 śmiałkowie dali znać, że mijają 70 km, że nie jest lekko, ale są cali i zdrowi. Niestety, po jakimś czasie dotarła do nas informacja, że Agata doznała kontuzji oraz, że trosce o zdrowie, po pokonaniu 100 km zmuszona była zejść z trasy. Informacja ta trochę wszystkich zasmuciła, ale smutek szybko przerodził się w euforię i liczne gratulacje, ponieważ Agata dokonała czegoś wielkiego. Zresztą znam Agatę na tyle, że mogę z całą pewnością stwierdzić, że gdyby była w stanie kontynuować bieg, to na 100% by to zrobiła. Niestety, kontuzje to nieodłączny element sportu, zwłaszcza na tak wysokim poziomie, jak biegi ultra i zawsze trzeba się z nimi liczyć i wiedzieć, kiedy powiedzieć „stop”. Chłopaki biegną dalej. Po godz. 14:00 otrzymujemy wiadomość, że Andrzej i Piotrek minęli oliwską Rybakówkę. Już 112 km zaliczone, a zostało tylko 13 km do mety!

Ok. godz. 15:30 zebraliśmy się na Monciaku, żeby powitać naszych bohaterów. Zakończenie biegu zrobiliśmy z prawdziwą pompą:) Byliśmy my biegacze, były rodziny i przyjaciele ultrasów, kibice, a także przypadkowi przechodnie, którzy dowiedzieli się o naszej akcji. Kilka minut po godz. 16:00 na ul. Monte Cassino wbiegli Andrzej i Piotrek w towarzystwie biegaczy, którzy towarzyszyli im na ostatnich kilometrach. Po chwili dołączyła do nich Agata, która pomimo bólu, postanowiła przebiec te ostatnie kilkaset metrów. Muszę przyznać, że nasi ultrasi mieli wejście godne królów ;) Na przedzie biegli oni, zaraz za nimi jechał samochód rajdowy, motocykliści, a po bokach szpaler koleżanek i kolegów z Akademii Biegania. Po drodze owacje kibiców.

Udało się! Przebiegli 125 km! Na ich twarzach było widać radość, ale również zmęczenie. Zresztą wspomnieli, że na trasie zdarzały się trudniejsze chwile. Ale piękno sportu i podejmowania wyzwań polega na tym, żeby chwile słabości przezwyciężać, zaciskać zęby i biec dalej. Cała trójka wykazała się wielką determinacją i duchem walki, jakich można tylko pozazdrościć.

A tak wyglądał finał biegu, zarejestrowany okiem kamery Agnieszki Rupińskiej.

I jeszcze kilka zdjęć, zrobionych przez Arletę.

I na koniec najważniejsze – w ramach naszej inicjatywy udało nam się zebrać ponad 4 tys. zł. Jeżeli dodamy do tego ponad 17 tys. zł, zebranych do tej pory w ramach akcji „Pomorze Biega i Pomaga”, to okaże się, że jeszcze trochę ponad 1 tys. zł i Piotruś będzie miał pionizator :)