Bieg Europejski w Gdyni – drugi żagiel zdobyty

Ponad 5100 osób stanęło na starcie dzisiejszego Biegu Europejskiego w Gdyni. Wśród tego tłumu znalazłem się i ja.

Przed każdym biegiem mam jakieś oczekiwania. Tym razem było inaczej. Wczoraj odwiedziłem znajomych, a sami wiecie jak to jest u znajomych – pyszne jedzenie w niekoniecznie rozsądnych ilościach, a po posiłku pić się chciało. A że w lodówce nie było izotoników, to… trzeba było wypić coś innego;) Do tego doszła mała ilość snu i delikatny ból nogi, ciągnący się od jakiegoś tygodnia. Powyższe czynniki spowodowały, że nie zakładałem osiągnięcia konkretnego czasu, chociaż po cichu liczyłem na dobiegnięcie do mety w czasie poniżej 45 min.

Po krótkiej rozgrzewce, przyszedł czas na przejście do właściwej strefy czasowej. Biorąc pod uwagę doświadczenia z poprzednich gdyńskich biegów, tym razem ustawiłem się z przodu mojej strefy. I muszę przyznać, że była to bardzo dobra decyzja, ponieważ uniknąłem przepychania się z osobami, które nie do końca szczerze podały swoje wyniki podczas rejestracji.

Punktualnie o 13:00 strzał z działa ORP „Błyskawica” zasygnalizował start. Pierwsze dwa kilometry były całkowicie testowe, ponieważ musiałem ocenić, czy tego pięknego dnia w ogóle do czegoś się nadaję. Doszedłem do wniosku, że na pewno nie jest to mój dzień, ale tragedii też nie ma i przebiegnięcie trasy w czasie ok. 45 min jest możliwe. Starałem się konsekwentnie trzymać tempo, które umożliwi mi pokonanie 10 km w założonym czasie. Biegło mi się całkiem dobrze, chociaż trochę gorzej, niż zazwyczaj. Niestety, słabsza dyspozycja spowodowała, że na podbiegach urwało mi kilka sekund. W konsekwencji ukończyłem trasę w czasie 00:45:18. Nie jest to zły wynik, ale wiem, że mogłem osiągnąć lepszy czas.

Na koniec kilka słów na temat organizacji biegu. W mojej opinii, Bieg Europejski został zorganizowany na naprawdę wysokim poziomie. W samym tylko biegu główny wystartowało ponad 5000 osób, jednak nie było większych kolejek po odbiór pakietów startowych. Kolejna sprawa, to punkty z wodą – pomimo tego, że trasa biegu liczyła tylko 10 km, biegacze mieli zapewnione na trasie dwa takie punkty. Osobiście nie piję na tak krótkich biegach, ale wiem, że dla wielu osób możliwości uzupełnienia płynów podczas biegu stanowi ogromną zaletę. A teraz chyba najważniejsze – w relacji z Biegu Urodzinowego Gdyni miałem kilka uwag, co do organizacji biegu, a może w większym stopniu do zachowania niektórych koleżanek i kolegów biegaczy. Mianowicie, niektórzy z nich ustawiali się w nie swoich strefach czasowych albo nie płacili wpisowego, biegli bez numeru startowego i do tego odbierali medale, przez co brakowało ich dla tych, którzy zgłosili się zgodnie z regulaminem biegu, a przybiegli trochę później. Muszę przyznać, że organizatorzy odrobili lekcję i stanęli na wysokości zadania. Przy wejściach do stref czasowych służby porządkowe dosyć wnikliwie sprawdzały, czy dana osoba wchodzi do właściwej strefy. Podobnie było z odbieraniem medali – każda osoba, która odebrała medal była „oznaczona”, co w konsekwencji uniemożliwiało odebrania drugiego medalu. Czy to wyeliminowało wszystkich oszustów? Myślę, że nie, ale jest to krok w dobrą stronę. Zresztą uważam, że nie tylko organizatorzy biegów mają tutaj pole do popisu, ale również całe środowisko biegowo. Dopóki będzie przyzwolenie dla nieuczciwości i chamstwa, dopóty będą kombinatorzy i oszuści.

 Wyniki Biegu Europejskiego

Bieg Europejski w Gdyni
Bieg Europejski w Gdyni