P5010175

Wycieczka rowerowa Szlakiem Motławskim

1 maja – Święto Pracy. Co prawda, od kilku lat nie organizuje się już pochodów 1 majowych, ale dzień ten pozostał dniem wolnym od pracy. Jak wolne, to wolne – nie można się przemęczać. Dlatego postanowienie na dziś było proste – zero biegania, zero ciężkich treningów, tylko relaks. A nic tak nie relaksuje, jak wycieczka rowerowa z żoną. Szukaliśmy trasy łatwiej, miłej i przyjemnej. Wybór padł na Szlak Motławski, na trasie z Tczewa do Gdańska.

Do Tczewa wybraliśmy się pociągiem SKM. Po dotarciu na miejsce zrobiliśmy małe przepakowanie i wyruszyliśmy w drogę. Szlak Motławski, jak można się łatwo domyśleć po jego nazwie, przebiega niemal w całości wzdłuż Motławy, będącej największą rzeką znajdującą się na tym obszarze. Szlak ten jest bardzo urokliwy, ponieważ krajobraz Żuław Gdańskich urozmaicony jest licznymi rowami i kanałami. Wzdłuż szlaku możemy trafić na wspaniałe wierzby i piękne, żółte pola rzepaku (przynajmniej o tej porze roku). Wielbiciele ciekawej architektury, szczególnie sakralnej, również znajdą coś dla siebie.

Szlak Motławski określany jest w przewodnikach jako „szlak bardzo łatwy i przyjemny, w szczególności dla początkującego rowerzysty”. Patrząc na ukształtowanie terenu, przez który przebiega szlak, rzeczywiście może się tak wydawać. Ale jest jedno ale ;) Brak lasów i wzniesień powoduje, że jak wieje, to naprawdę wieje. No i właśnie tak było dzisiejszego dnia. Niemal przez całą drogę wiatr dmuchał nam prosto w twarz, co utrudniało jazdę do tego stopnia, że miejscami wydawało się nam, że stoimy w miejscu. Wystarczy zauważyć, że z Tczewa wyjeżdżałem w krótkich spodenkach i koszulce z krótkim rękawem, a do Gdańska dojechałem w długich spodniach, dwóch koszulkach, cienkiej bluzie i opasce na uszach. Oczywiście, silny wiatr miał duży wpływ na tempo jazdy, co widać po czasie, jaki nam zajęła dzisiejsza wycieczka. Dystans, jaki pokonaliśmy z Tczewa do domy, wyniósł 45 km. Po dodaniu do tego 6 km, jakie pokonaliśmy z domu do dworca PKP wyjdzie, że przejechaliśmy dziś ok. 51 km.

Jak wspomniałem na wstępie, miało być łatwo miło i przyjemnie, a okazało się, że trzeba było trochę pomęczyć się. Ale czym jest taki wicherek przy możliwości spędzenia dnia w najlepszym towarzystwie pod słońcem? Niczym, dlatego dzisiejszą wycieczkę uznajemy za udaną w 100% :)