P7050597

120 km rowerem z Władysławowa do Gdańska

Kilka dni temu Agnieszka rzuciła na facebooku informację, że robi sobotni wypad rowerowy i zaprasza wszystkich chętnych. Ja byłem chętny, więc się zgłosiłem:) Zgodnie z wcześniejszymi ustaleniami, spotkaliśmy się na dworcu PKP Gdynia Główna. Na miejscu okazało się, że jestem jedynym przedstawicielem płci brzydkiej. No cóż – jak się powiedziało A, to trzeba powiedzieć B ;) Zaryzykowałem i wsiadłem do pociągu, który zawiózł nas do Władysławowa, z którego rozpoczęliśmy wycieczkę.

Pierwszym przystankiem na naszej trasie była Latarnia Morska Rozewie. Następnie ruszyliśmy w kierunku Jastrzębiej Góry, w której zatrzymaliśmy się przy obelisku symbolizującym najdalej wysunięty punkt na północy kraju. Po krótkim odpoczynku udaliśmy się w dalszą drogę. Z racji tego, że towarzyszyła nam wspaniała pogoda, w planie naszej wycieczki nie mogło zabraknąć plażowania. Pierwszy odpoczynek na plaży zorganizowaliśmy tuż za Karwią, drugi w oddalonej o ok. 15 km Białogórze. Naszym kolejnym celem było leżące nad Jeziorem Żarnowieckim Nadole. Na miejscu zatrzymaliśmy się, żeby zrobić pamiątkową fotkę. Szczerze mówiąc, widok był raczej średni. Niby jezioro ładne, niby w oddali widać zalesione pagórki, ale niewątpliwie widok psuje niedokończona elektrownia atomowa. W latach 80-tych ktoś wpadł na pomysł, że zbuduje w tym miejscu elektrownię jądrową. W ciągu kilku lat wybudowano 630 obiektów, m. in. nowoczesny ośrodek radiometeorologiczny, hotel pracowniczy oraz dworzec kolejowy. Wybuch elektrowni w Czarnobylu, zmiana sytuacji ekonomicznej po roku 1989 oraz protesty mieszkańców  i ekologów spowodowały, że zrezygnowano z tego planu. Powstała infrastruktura została splądrowana przez złomiarzy, a zdemolowane budynki wpisały się na stałe w krajobraz.Z Nadola ruszyliśmy w kierunku Wejherowa. W miejscowości Warszkowo trafiliśmy na Festyn Rodzinny. A jak na wsi robią festyn rodzinny, to i można liczyć na coś do jedzenia :) Tak też było i tym razem – załapaliśmy się na kiełbaski oraz pyszną grochówkę. Zostaliśmy bardzo miło przyjęci, a zwłaszcza dziewczyny, które przez lokalnych gentelmanów nazwane zostały „łaniami” ;) Miło było, ale trzeba było jechać dalej.

W drodze do Wejherowa zatrzymaliśmy się na chwilę przy Grobach Piaśnickich, w których spoczywają pomordowani przez Hitlerowców mieszkańcy Wybrzeża oraz ofiary przywożone z III Rzeszy. Pierwszych zbrodni dokonano już w październiku i listopadzie 1939 r. O skali mordu świadczy fakt, że na przestrzeni 250 hektarów lasów porozrzucane są mogiły 12 000 osób.

Po dojechaniu do Wejherowa przyszedł czas na podjęcie decyzji, czy wsiąść z dziewczynami do SKM-ki, czy jechać rowerem do Gdańska. Na liczniku było dopiero 77 km, godzina wczesna, więc postanowiłem, że pożegnam moje towarzyszki i pokonam jeszcze 40 km. Ostatecznie przejechałem tego dnia 120 km.

Zobacz trasę na endomondo

Jastrzębia Góra
Elektrownia Żarnowiec
Jezioro Żarnowieckie