Kola-C5-BCe

Trening alternatywny, czyli jak zachować ciało i umysł w dobrej kondycji

Borykasz się z kontuzją, która wysłała Cię na przymusowy urlop biegowy? A może szukasz urozmaicenia dla swoich codziennych treningów? Skorzystaj z ćwiczeń alternatywnych!

Kontuzje są nieuniknionym elementem uprawiania sportu. Czasami dochodzi do nich pod wpływem urazu mechanicznego lub wypadku, czasami są efektem niewłaściwego treningu. Bez względu na przyczynę powstania kontuzji, brak ruchu wpływa negatywnie na kondycję sportowców. I to nie tylko kondycję fizyczną, ale również psychiczną. Na szczęście większość urazów pozwala na skorzystanie z alternatywnych form aktywności ruchowej, które pozwolą utrzymać aktualną formę lub opóźnią jej spadek. Wybór jest tak duży, że z pewnością większość osób znajdzie taką aktywność, która pozwoli zachować wysoki poziom kondycji fizycznej i dobre samopoczucie.

Basen

 
Pływanie przez wielu biegaczy traktowane jest jako podstawowy środek zastępczy w czasie absencji biegowej. Zresztą pływanie można traktować z powodzeniem nie tylko jako substytut bieganie, ale również jako doskonały suplement – podczas pływania mamy do czynienia z dużo mniejszym obciążeniem stawów niż podczas biegu, pływanie odbywa się w pozycji poziomej, dzięki czemu możemy zaserwować odpoczynek tym częściom ciała, które angażujemy podczas biegania. Niestety, mimo wszelkich zalet, samo pływanie nie utrzyma nas w dobrej kondycji biegowej. Efektywniej będzie wykorzystać basen do… biegania :) Bieganie w basenie symuluje bieganie lepiej, niż jakakolwiek inna forma aktywności. W środowisku wodnym obciążenia stawów oraz działające na nie siły są dużo mniejsze, niż podczas standardowego biegania. Ponadto biegając w wodzie zwiększamy zakres ruchu i angażujemy niemal wszystkie partie mięśniowej, nawet te, które zaniedbujemy podczas standardowych treningów.Stosuje się dwie metody „mokrego” biegania: w głębokiej wodzie (deep-water running), w której ćwiczący nie dosięga dna oraz w płytkiej, gdzie stopy mają kontakt z podłożem (shallow-water running). Pierwsza z tych metod jest decydowanie mniej obciążająca dla stawów, dlatego jest częściej stosowana podczas kontuzji.

Jazda na rowerze

Jest to niewątpliwie mój ulubiony rodzaj treningu zastępczego/uzupełniającego. Tak naprawdę nie jestem w stanie określić, czy bliższy mojemu sercu jest rower, czy bieganie. Dlatego staram się znaleźć czas zarówno na pierwszą, jak i drugą formę aktywności ruchowej. Jazda rowerem wzmacnia mięśnie czworogłowe, zmniejszając jednocześnie obciążenie kolan. Co ważne, jadąc rowerem nie uderzamy całym impetem o podłoże, dzięki czemu unikniemy pogłębienia większości urazów. Przetestowałem to mając złamanie zmęczeniowe kości piszczelowej – jazda rowerem nie powodowała bólu nogi, w przeciwieństwie do chodzenia, a nawet pływania!Rower kojarzy mi się z przestrzenią i wolnością, ale prawda jest taka, że jeżeli ma nam zastąpić trening biegowy, to lepiej w tej roli sprawdzi się rower stacjonarny (np. Spinning) – łatwiej jest utrzymać na nim stałe tempo, bez zakłóceń spowodowanych ruchem ulicznym, trenując na rowerze stacjonarnym unikniemy pokus lenistwa, jakie daje np. jazd z górki. Kolejna kwestia, istotna szczególnie w przypadku kontuzji, rower stacjonarny jest bezpieczniejszy i nie ma ryzyka, że jadąc z górki nie wyrobimy się na zakręcie i całą siłę skierujemy na kontuzjowaną część ciała.

Pomimo niewątpliwych zalet roweru stacjonarnego, jakoś ciężko jest mi przekonać się do niego. Tak jak w bieganiu najbardziej lubię długie wycieczki biegowe, tak w jeździe rowerem nie ma nic lepszego, niż całodniowa wyprawa, np. 155 km po Żuławach.


Ergometr wioślarski

Ergometr wioślarski, zwany także przez niektórych „wiosłami” to sprzęt, na którym możemy powiosłować bez łodzi i wody :) Kiedyś wykorzystywany był głównie przez wioślarzy do utrzymania formy podczas sezonu zimowego, w którym nie mogli trenować na wodzie. Z biegiem lat zalety tego urządzenia zostały dostrzeżone przez innych sportowców i ergometry zawitały w wielu siłowniach i klubach fitness. Zresztą nie ma co się dziwić – ćwicząc na ergometrze, angażujemy ok. 95% wszystkich partii mięśniowych, także tych zaniedbywanych podczas codziennych, biegowych treningów. Jak to wygląda w praktyce? Dziś miałem okazję przekonać się i muszę stwierdzić, że dostałem całkiem porządny wycisk. Już w połowie treningu poczułem, że mam mięśnie, o których istnieniu dawno zapomniałem;)  Myślę, że trening na ergometrze wpisze się na stałe w plan moich treningów, ponieważ dzięki niemu utrzymam w formie pozostałe partie mięśniowe. Prawda jest taka, że bez treningów wzmacniających inne mięśnie, niż nogi długo nie pobiegamy. Żeby dobrze biegać, trzeba mieć silny brzuch, plecy i ramiona. W przeciwnym razie narażamy się na kontuzję, a tego chyba nikt nie chce.


Oczywiście, powyżej przedstawione formy aktywności ruchowej stanowią wierzchołek góry lodowej tego, co można robić podczas kontuzji. Dlaczego wybrałem akurat te? Odpowiedź jest prosta – przetestowałem je na własnej skórze :)

Na koniec smutna prawda – nic nie zastąpi normalnego biegania! Dlatego należy dbać o siebie, jeżeli organizm mówi „potrzebuję odpoczynku!”, to należy go słuchać. W przeciwnym razie ryzykujemy dłuższą przerwą. Znam to z autopsji.