P7270858

W poszukiwaniu ukrytych skarbów

Kto z Was będąc dzieckiem nie marzył o przygodach, podróżach i poszukiwaniu zaginionych skarbów? Jeśli te marzenia są nadal żywe, to możecie je zrealizować – wkręćcie się w geocaching :) Geocaching to gra terenowa dla użytkowników GPS, polegająca na poszukiwaniu „skarbów” ukrytych przez innych uczestników oraz na odnotowaniu faktu odnalezienia skarbu w tzw. logbook’u i na specjalnej stronie internetowej. Geocaching odkryłem dopiero dwa tygodnie temu, ale bardzo spodobała mi się ta zabawa. Korzystając z wolnego dnia postanowiłem wybrać się na wycieczkę rowerową, podczas której powiększę liczbę zdobytych skarbów :)

Pierwszy kesz zlokalizowany był w rejonach Świbna, w pobliżu ujścia Wisły. Namierzyłem go błyskawicznie, szybki wpis w logbook’u i można było jechać dalej. Niestety, zamiast zawrócić do Śbina, postanowiłem przyjechać jeszcze kawałek do rezerwatu przyrody Mewia Łacha. Miejsce piękne, ale pod kołami sam piach – zamiast jechać rowerem, pchałem rower. W normalnych warunkach da się przeżyć, ale z nieba lał się żar, a o cieniu mogłem tylko pomarzyć. Po dotarciu na miejsce zrobiłem krótki odpoczynek. Kilka łyków wody i ruszyłem w dalszą drogę.

Jadąc wzdłuż Wisły dojechałem do miejscowości Szewce Gdańskie, a następnie przez miejscowości Błotnik, Cedry Małe, Cedry Wielkie dojechałem do Wróblewa, w którym znajdować się miał kolejny kesz. Z początku szukałem nie tam gdzie trzeba, ale po kilku minutach zrozumiałem, że błądzę i pojechałem we właściwe miejsce. Tym razem kesz odnalazłem bez problemu.

Kolejny fragment trasy biegł rowerowym Szlakiem Motławskim. Planowałem znaleźć dziś jeszcze dwa kesze, w Lędowie i Wiślinie. Niestety, musiałem zrezygnować z tego pomysłu, bo mieliśmy z Arletą plany na dalszą część dnia, a do domu został mi jeszcze spory kawałek. Czasu miałem mało, dlatego co sił w nogach pognałem do domu :)

Przejechałem dziś ok. 78 km. Niby niedużo, ale żar lecący z nieba spowodował, że czułem się jakbym przejechał 150 km. Po raz kolejny doświadczyłem, jak Żuławy potrafią być zdradliwe. Często słyszę, że jazda rowerem przez Żuławy to bułka z masłem – płasko, jak na patelni, drogi o małym natężeniu ruchu itd. Jednak, to co wydaje się być zaletą, potrafi skutecznie utrudnić życie. Brak wzgórz i lasów powoduje, że często trzeba zmagać się z silnym wiatrem. Ciężko również szukać odpoczynku w cieniu, jak w koło same pola i zero lasów. Tak właśnie było dzisiaj – gorąco i wietrznie.

Zobacz trasę na endomondo

P7270869

P7270851

P7270866

P7270863

P7270860

P7270852

P7270856

  • Geocaching to super zabawa, a jeśli jeszcze ktoś umie, ma pomysł na dobre schowanie skarby to już całkiem robi się ciekawie. Problemem jest tylko to, ze musi w to się bawić grupa osób na danym terenie. Ale za to możemy zwiedzić niesamowite miejsca, o których nie mieliśmy zielonego pojęcia.

    • Na szczęście w rejonach trójmiasta grupa ludzi bawiąca się w geocaching jest spora, więc jest czego szukać :) Masz rację z tymi niesamowitymi miejscami – wiele keszy schowanych jest w super miejscach, o których nie przeczytamy ani słowa w przewodnikach turystycznych. Człowiek może zdziwić się, ile ma takich perełek w swojej okolicy!