IMG_0662-2B16-06-2014-2B10-53-26

Powrót na biegowe ścieżki

Równo trzy miesiące temu publicznie wysłałem siebie na biegowy urlop. Powodem tak desperackiego czynu była poważna kontuzja. Szczerze mówiąc, pisząc w owym czasie te słowa nie sądziłem, że urlop będzie aż tak długi. Po raz kolejny potwierdził się mój pech do lekarzy. Przez te trzy miesiące odwiedziłem czterech ortopedów, w tym jeden z nich uchodzi za wybitnego specjalistę od urazów sportowych. Niestety, jedynym orężem większości lekarzy w walce z kontuzjami są leki przeciwzapalne i blokady sterydowe. W moim przypadku zarówno pierwsze, jak i drugie nie przyniosło efektu, a nawet wydaje mi się, że trochę pogorszyły sprawę. Pod koniec sierpnia kolejny z rzędu lekarz skierował mnie na fizykoterapię. Tym razem był to strzał w dziesiątkę! Wystarczyło dziesięć serii zabiegów (laser, pole magnetyczne oraz prądy diadynamiczne) i skończyły się moje problemy – w środę przebiegłem 20 minut! Jeszcze przed fizykoterapią robiłem małe próby biegania, ale kończyły się one dużym bólem. Tym razem było zupełnie inaczej. Od środy zaliczyłem trzy treningi, z czego najdłuższy trwał pół godziny, Pewnie u wielu z Was tyle trwa rozgrzewka, ale po tak długiej przerwie nie chcę ryzykować nawrotu kontuzji. Tym bardziej, że postanowiłem spróbować zmiany techniki biegania na tzw. bieganie naturalne, polegające na lądowaniu na śródstopiu, a nie napięcie. Wiem, wiem, nie do końca klei się to z tym, co pisałem jakiś czas temu. Urlop ma to do siebie, że człowiek ma dużo czasu na czytanie, a więc przez te trzy miesiące absencji biegowej czytałem, rozmawiałem z fizjoterapeutami, trenerami i innymi mądrymi głowami. I wiele z tych źródeł, jako panaceum na moje dolegliwości, zalecało zmianę techniki biegu. Postanowiłem spróbować. Dorwałem w dużej przecenie buty Brooks Cadence, charakteryzujące się dropem 4 mm. Takie obniżenie spadku pięta-palce w pewnym sensie wymusza lądowanie na śródstopiu. Pierwszy trening w tych butach uzmysłowił mi, że na moich nogach są mięśnie, o których istnieniu nie miałem pojęcia ;) Do tej pory zaliczyłem w tych butach jedynie trzy treningi, ale jak na razie nic złego się nie dzieje. Z drugiej strony mam świadomość, że zmiana techniki biegu w sposób znaczący podwyższa ryzyku urazów, dlatego na początku postawiłem na treningi o małej intensywności, ćwiczenia wzmacniające mięśnie łydek oraz ćwiczenia rozciągające.

Jaki będzie efekt zmiany techniki biegu? Czy rozwiąże ona moje problemy? Czy będę biegał szybciej i lepiej? A może stwierdzę, że jednak lepiej jest pozostać przy starych przyzwyczajeniach? Nie wiem, ale jeżeli nie spróbuję, to się nie przekonam. Możecie być pewni, że za jakiś czas podzielę się moimi spostrzeżeniami.