IMG_1138

Gdańsk Biega 2014 – impreza z pompą!

 Ponad 3 tysiące osób zebrało się na plaży w gdańskim Brzeźnie, aby wziąć udział w VI edycji imprezy „Gdańsk Biega”. Oczywiście, wśród tego tłumu musiałem znaleźć się i ja. Może od razu wyjaśnię czym jest „Gdańsk Biega” – to taka typowa impreza „run for fun” – nie jest prowadzony pomiar czasu, nie prowadzi się klasyfikacji końcowej, każdy biegnie swoim tempem, a najważniejsza jest dobra zabawa.

Bieg miał rozpocząć się o 12.00, ale pojawiłem się w Brzeźnie już parę minut po 10.00. Umówiłem się ze znajomymi z Fundacji „Żyć z POMPĄ!”, którzy prowadzili zbiórkę funduszy na zakup dwóch pomp infuzyjnych do podaży sztucznego żywienia dla dzieci, które nie mogą jeść w sposób naturalny. Jeszcze kilka lat temu takie dzieci były skazane na „areszt domowy”. Na szczęście Fundacja, a właściwie działający w niej ludzie, wpadli na genialny pomysł, aby pompę umieścić w plecaku. Ostateczny efekt ich kreatywności prezentuje nasza modelka :)

IMG_1099

Generalnie Fundacja robi tak wiele wspaniałych rzeczy, że aż ciężko to opisać. Dlatego zapraszam zainteresowanych na stronę http://www.zyczpompa.org/. Było trochę zimno, więc tłumaczenie przechodniom o celach zbiórki przeplatałem krótkimi przebieżkami. O 11.45 nasza pomarańczowa ekipa pojawiła się na scenie ;)

Wystartowaliśmy kilka minut po 12.00. Pierwsze 1,7 km to bieg przez plażę. Każdy, kto biegał po piasku wie, że łatwo nie jest. Wielu mniej zaawansowanych biegaczy już po kilkuset metrach zamieniło bieg na marsz, a niektórzy musieli zrobić sobie przerwę. Ale nie ważne – podczas tego biegu nikt nie liczy czasu, więc nie chodzi o to, żeby się zajechać. Podczas etapu plażowego poznałem zawodniczki żeńskiej drużyny rugby Biało-Zielone Ladies Gdańsk. Dziewczyny opowiadały mi o tym mało znanym mi sporcie, treningach, kontuzjach itd. Aż miło posłuchać, z jak wielką pasją podchodzą do swojego hobby. A że sport kobiecy w Polsce nie ma łatwo, muszą wykazać się naprawdę wielką determinacją, żeby utrzymać wysoki poziom. A drużyna ta, to polska czołówka! Wracając do biegu – dalsza część pętli to już pełen komfort – twarda nawierzchnia, płasko, jak na patelni – żyć, nie umierać. Po 3 km wbiegliśmy ponownie na plażę. Osoby, które nie chciały biec dalej mogły skręcić w stronę mety, natomiast pozostali skręcili w lewo, aby udać się na kolejną pętlę. Oczywiście, koleżanki rugbistki to twarde bestie, więc nawet nie było dyskusji – zrobiliśmy jeszcze jedną pętlę.

Po dobiegnięciu na metę przyszedł czas odpowiedzieć na pytanie „co robić dalej?”. Pomysłów było kilka, w tym spotkanie przy „izotoniku”, ale ostatecznie postanowiłem, że biegnę do domu. Chyba powoli dziadzieję ;)

IMG_1151
IMG_1161
IMG_1143
IMG_1148
15439622508_983bb6d2a6_o
IMG_1142
IMG_1131
IMG_1128
IMG_1118