parkrun Gdańsk

Sobota z parkrun

Po trzytygodniowej przerwie wróciłem do biegania. Nauczony doświadczeniem wiem, że po przerwie trzeba zacząć spokojnie, więc wybrałem się do Parku Reagana na parkrun. Tym, co nie wiedzą przypomnę, że parkrun to cykliczne i bezpłatne biegi na dystansie 5 km z pomiarem czasu organizowane w każdą sobotę o 9.00 rano. Biegi parkrun przeznaczone są dla każdego bez względu na biegowy staż, uzyskiwane rezultaty czy też wiek. Więcej o gdańskim biegu parkrun przeczytacie tutaj.

Parkrun jest imprezą, na której zawsze jest frekwencja, zawsze są znajomi i zawsze jest z kim pogadać. Nie inaczej było i tym razem. Na parkrunie byłem ostatnio kilka miesięcy temu, a i poza tym wydarzeniem przeważnie trenuję sam, więc rzadko mam okazję do spotkania ze starymi znajomymi. Dlatego cieszę się, że zmotywowałem się do wstania z łóżka, bo taka sposobność nie trafia się często.

Sam bieg odbył się bez większych ekscesów. Zacząłem spokojnie z tempem w okolicach 4:40 min/km. Ze zdziwieniem zauważyłem, że doganiam Piotrka Pietrzaka, co w normalnych warunkach graniczyłoby z cudem. Zszokowany spojrzałem jeszcze raz na zegarek – wszystko się zgadza, tempo dalej w okolicach 4:40 min/km. Piotrek wyjaśnił mi szybko, że dziś biegnie pierwszy zakres ;) No i tak biegliśmy razem do samego końca. Chciałbym napisać, że biegliśmy i rozmawialiśmy, ale niestety gadka nie kleiła się z prostego powodu – pierwszy zakres Piotrka, to mój drugi zakres (a po przerwie nawet na pograniczu z trzecim). A więc on sobie spokojnie gadał, a ja  sapałem jak parowóz, z trudem wymawiając bardziej złożone zdania :) Na metę dobiegłem po 23 minutach i 14 sekundach, co daje średnie tempo 4:39 min/km. Stwierdzenie, że przyszło mi to z łatwością byłoby dalekie od prawdy. Forma strasznie spadła, ale nie ma co marudzić, tylko trzeba ruszyć tyłek i brać się do pracy.

Podsumowując – było super. Uwielbiam rower, pływanie, wędrówki i inne formy aktywności. Ale nic nie daje mi takiego pozytywnego kopa, jak bieganie. Jeżeli chodzi o atmosferę, to było jak na każdym parkrunie, czyli rewelacja. Uważam Parkrun za wspaniałe dzieło, chociaż raczej ciężko jest mi wyobrazić siebie, biegającego co tydzień 5 km po tej samej trasie. Ale trzeba przyznać, że chyba żadna inna inicjatywa biegowa w Polsce nie spowodowała, że tak dużo osób załapało biegowego bakcyla. Znam dziesiątki biegaczy, którzy swoją przygodę z aktywnością rozpoczęli właśnie od biegów parkrun. I chwała organizatorom tych biegów oraz wolontariuszom, bez których parkrun raczej by nie istniał.

  • Gratuluję tempa :) Bardzo dobrze, że są organizowane biegi typu parkrun. U mnie w Kujawsko – Pomorskim parkrun nie ma – za to są biegi z serii Biegajmy Razem (w Bydgoszczy) w każdą niedzielę w parku Myślęcinku :) Pozdrawiam biegowo :)

    • U nas parkrun działa bardzo prężnie. Co tydzień bierze w nim udział 120-150, a nawet 200 uczestników. Ja pojawiam się na parkrun sporadycznie, ale wielu znajomych każdą sobotę rozpoczyna od biegu w Parku Reagana. A jeżeli nie ma u Was parkrun, to może warto pomyśleć, żeby go zorganizować? :) Pozdrawiam :)