IMG_6207

Dwa rekordy podczas 186 edycji parkrun Gdańsk

270 uczestników ukończyło wczorajszy parkrun Gdańsk. To nowy rekord cotygodniowych biegów, odbywających się w Parku Reagana. Tego dnia rekordów padło więcej, w tym jeden mój.

Biegi parkrun lubię bardzo, ale jakoś tak się składa, że rzadko w nich startuję. Mój pierwszy raz odbył się 25.01.2014 r. Od tamtego czasu wystartowałem w 8 biegach, co jest wynikiem bardzo skromnym, biorąc pod uwagę fakt, że najbardziej zagorzali uczestnicy biegają co tydzień, bez względu na pogodę, samopoczucie, czy intensywność piątkowej nocy. Efekt jest taki, że najlepsi mają na koncie grubo ponad 100 biegów!

Z racji tego, że organizatorzy już wcześniej zapowiedzieli, że podczas 186 edycji będzie bity rekord frekwencji, na linii startu stawiły się tłumy. Każdy kto brał udział w gdańskiej edycji parkrun wie, że na początku nie jest zbyt szeroko, więc pierwsze 200 metrów biegów przypominało mi pierwsze 100 metrów etapu pływackiego podczas Triathlon Gdańsk – było ciasno. Po wybiegnięciu na prostą trochę się rozluźniło, więc mogłem uregulować tempo i dostosować je do przyjętych założeń. A plan był prosty – 5 km w 21 minut. 4 lipca pokonanie tej samej trasy zajęło mi 22:35. Od tamtej pory spędziłem trochę czasu na treningach w Trójmiejskim Parku Krajobrazowym, więc chciałem sprawdzić, jak liczne podbiegi wpłynęły na moje możliwości. 21 minut założyłem tak trochę na pałę, ale nie miałem żadnego punktu odniesienia, który umożliwiłby mi zaplanowanie czasu na granicy moich możliwości. Przez całą trasę pilnowałem tempa i muszę przyznać, że biegło mi się wyjątkowo lekko. Efekt? 20:56 i nowy PB! Czuję, że nie był to kres moich możliwości i mogłem przycisnąć bardziej i zjechać nawet do 20:30. No cóż, jeszcze będzie nie jedna okazja na bicie rekordów. A już za tydzień czeka mnie sprawdzian na 10 km – 53. Bieg Westerplatte.

11220122_824307067688666_4144310287501899080_n

Podczas wczorajszego biegu zbierane były środki na leczenie 11-letniej Alicji Grzymowicz. Dziewczynka ma guza mózgu i potrzebuje naszej pomocy. Widziałem wczoraj, że wiele osób wrzuciło grosik do puszki, a niektórzy chcieli, ale nie mieli przy sobie gotówki (wszyscy wiemy, że obcisłe wdzianka biegowe są średnio przystosowane do przenoszenia dużej ilości pieniędzy ;)) Ale kochani, nic straconego! Jeżeli ktoś chce wspomóc Alicję, może przelać pieniądze na konto. Więcej informacji oraz numer konta na stronie http://zbieramyrazem.org/podopieczni/campaign/29.html?layout=single.