Nocne bieganie z wilkami i czołówkami

Podchody do nocnego biegania z wilkami i z czołówkami robiłem wielokrotnie. Niestety, jak to zwykle w życiu bywa, za każdym razem przeciwności losu powodowały, że nic z tego nie wychodziło. Tym razem miało być inaczej. I było!

Start wtorkowej wycieczki biegowej nastąpić miał w Matemblewie. Umówiliśmy się z Agatą i Andrzejem, że do Matemblewa udamy się na własnych nogach. 5 km spokojnym tempem i byliśmy na miejscu. Szybkie liczenie stanu (wilki tylko dwa, ale za to kilkanaście czołówek) i ruszyliśmy w drogę. Początkowo trasa wiodła przez ścieżki Trójmiejskiego Parku Krajobrazowego. Oczywiście, jak to w TPK bywa, nie mogło zabraknąć kilku podbiegów. Niby pokonywałem je niezliczoną ilość razy, ale tym razem było jakoś inaczej – bezkresna ciemność powodowała, że podbiegi wydawały się jakieś krótsze, niż zwykle. A chyba wszyscy zgodzicie się, że nic tak nie demotywuje, jak widok niekończącej się góry.

Po jakiś 3 kilometrach wybiegliśmy z lasu. Dalsza trasa była bardziej „betonowa”, ale równie ciekawa. Po drodze odwiedziliśmy kilka przystanków Pomorskiej Kolei Metropolitalnej. Nowe przystanki PKM robią wrażenia, a przejażdżka koleją była bardzo kuszącą propozycją. Jednak żądza krwi, potu i łez zwyciężyła i do Matemblewa wróciliśmy biegiem. Po zakończeniu wycieczki wilki i czołówki wsiadły do samochodów, a nasza trójka udała się w dalszą drogę. Końcówka trasy biegła cały czas z górki, więc była okazja, żeby podkręcić tempo. W końcu trzeba było poprawić średnią, żeby jakoś to na endomondo wyglądało;) I tak z krótkiej wycieczki zrobił się półmaraton. Było super!

Więcej informacji o nocnym bieganiu z wilkami i czołówkami na sfora.pomorze.pl.